Moim zadaniem jest przygotowanie jakiegoś lunchu dla Bjorna i Rany. Tak więc rano musiałam przebadać lodówkę i sprawdzić, co mają do jedzenia. Jakież było moje zdziwienie, gdy się okazało, że nie mogę znaleźć żadnego mięsa! Gdzie te wszystkie popularne bratwursty?! No nic, stwierdziłam, że szukać nie powinnam w lodowce, ale w zamrażarce. I tu był problem. Gdzie jest zamrażarka... Wczoraj ją znalazłam! Już taka szczęśliwa otwieram ją, żeby znaleźć coś ciekawego do jedzenia i... niespodzianka numer dwa: zamrażarka była praktycznie pusta... "Praktycznie" bo jej zawartość ogranicza się do dwóch mrożonek z warzywami.
Ja naprawdę nie mam pojęcia jak oni żyją, ale dla mnie to nie było normalne. Ale może po prostu przyzwyczaiłam się do swojej lodówki, a wszyscy inni ludzie nie trzymają cały czas 50kg surowego mięcha. Oczywiście przesadzam, ale trudno.
Niespodzianka numer dwa. Miałam ochotę na mleko. W jakiejkolwiek postaci, naleśników na przykład. Otwieram lodówkę, szukam, szukam - mleka nie ma. Stwierdziłam, że to niemożliwe, KAŻDY ma w domu mleko! Musiałam obejść się smakiem i zaczęłam szukać czegoś innego w spiżarni. Dodam tylko, że ta ich spiżarnia to mała wnęka przy kuchni, no prawie jak zwykły pokój (oprócz wymiarów). Okazało się, że oni mleko (12 kartonów!) trzymają w spiżarni! W żadnej lodówce tylko tak po prostu sobie leży! Byłam tak zdziwiona, że musiałam sprawdzić, czy to na pewno mleko. Jednak tak... Na opakowaniu był napis, że przed otwarciem nie musi być przechowywane w lodówce, ale to jest MLEKO! Co oni tam muszą dodawać, jeśli ni musi być przetrzymywane w chłodnym miejscu?! Boję się tego mleka tak, jak bałam się amerykańskich ziemniaków...
Wiem, że mówię głównie o jedzeniu, ale to jest dla mnie najważniejsze. Już pominę fakt, że wszystko, co jest w lodówce jest zapakowane, WSZYSTKO! I nie wiem nawet, skąd się bierze to jedzenie, jeszcze nie widziałam, żeby ktoś jechał do sklepu, ale może zwyczajnie nie zwróciłam uwagi.
Co jeszcze? No w sumie niedużo, mam trochę zdjęć domu, zaraz je wrzucę. A i zaczęłam się rejestrować na studia, ciekawa jestem ile będziemy mieć z tym problemów...
Któregoś pięknego ranka szłam sobie na górę, żeby zjeść śniadanie i moim oczom ukazała się ta oto piękna salamandra! (Bo to chyba salamandra jest..) Spokojnie była na zaewnątrz, ale nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam jej zdj :P

Mój pokój


Hah, Niemcy się przygotowali i kupili mi polskie krówki :D

Jeśli mi ktoś nie wierzył, kiedy mówiłam, że mieszkam w lesie, to proszę bardzo. Mój widok z okna

A to kuchnia, już po tym jak zrobiłam tam porządek, bo oni sobie chyba nic nie robią z bałaganu. Połowa ich rzeczy est w pudełkach porozwalanych po całym domu. Ja się w sumie nawet nie muszę pytać, gdzie położyć rzeczy, bo ich to raczej nie obchodzi..

I na zakończenie taki mały bonus. Zajączek! Stoi na półce nad biurkiem. Czy nie jest słoodkiiii?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz