tak się stało, że 29 maja o godz. 1545 wyleciałam sobie do Niemiec. Konkretnie do Dortmundu. Mimo mojego doświadczenia z samolotami bałam się lecieć, sama nie wiem dlaczego. Jednak w samolocie miałam BARDZO sympatyczne towarzystwo i kolega mnie uspokoił. Leciał z drugim kolesiem i mogę przysiąc, że go widziałam w tvn-ie w mam talent czy czymś takim. No, ale dolecieliśmy szczęśliwie, aż się zdziwilam jak gładko poszło :P Na lotnisku odebrałam waizkę i tu zaczyna się moja historia.
Nie byłam pewna, czy poznam ludzi, którzy po mnie przyjechali; już tak mam, że trudno mi rozpoznać osobę ze zdjęcia na ulicy. Na szczęście od razu się poznaliśmy i nie było się czym martwić. Dla mojej i wszystkich wiadomości: tak, Indonezyjczycy to TEŻ Azjaci i jak Azjaci wygądają. Guna, matka, pochodzi z Indonezji, przeprowadziła się do Niemiec mając 23 lata (teraz ma 46), Reimar jej partner jest w jej wieku, pracuje jako... jeździ do klientów i coś tam robi. Bjorn, chłopak, jest w ostatniej klasie liceum, wg nie ma go w domu: szkoła, praca, próby z zespołem. I została Rana, młoda, ktora ma 12 lat, a zachowuje się i wygąda na 9, wszystko robi sama, trochę się popisuje i dzisiaj nawet mówiła do mnie również po angielsku! Szok!
Ale zacznijmy od początku. Zawieźli mnie do siebie, etwa 45min od Dortmundu. Na uwagę zasługuje jazda autostradą. PIĘKNA! Żadnych dziur, robotów drogowych, śmieci.. Dookoła drzewa, wszystko jest zielone, limit prędkości jedyny jaki widziałam to 100km/h :D Mowili do mnie cały czas po ang, jedyne, co mnie irytuje to azjatycki akcent, bo niegdy nie mogłam zrozumieć, co do mnie Azjaci mówili w USA. Za to Reimar mówi tak śmiesznie :P wszystkie "w" wymawia jak "w" nie jak "ł" po ang. To jest zawsze Water, Want, ale jak powiedział "wos" zamiast "was" to się trochę pogubiłam :P
Reimar pokazał mi miasto. Tam jest cudownie, jak w bajce! Wg to Altena mi przypomina Karolinę Północną, normalnie jakbym była w NC w jakiejś niemieckiej dzielnicy. To jest w górach i wszędzie są strome zbocza, kręte uliczki, po prostu pieknie! Mieszkamy w ostatnim domu na ulicy; ja go na początku wg nie zauważyłam tak był skyty w lesie :P ale wszędzie jest blisko: dzieciaki mają 5 min do szkoły, 10 do muzem i kościoła i chyba z 20 czy 15 do zamku. Godło Alteny jest wg bardzo podobne do naszego. Też przedstawia kobietę z ręką w górze, tyle, że nie na niedźwiedziu, a z tym takim kołem... no nic, wkleję to zobaczycie.
Pokój mam całkiem w porządku choć trochę tu chłodno. Dziś jak wyszłam z domu to się nieźle zdziwiłam tak było gorąco.
Was noch?
Dzisiaj miałam przygody dwie. Najpierw rano chcialam zjeść śniadanie, ale nie bardzo wiedziałam jak :D Płatki znalazłam dwie godz później, znalazłam jakiś chleb, ale jak otworzylam lodówkę, to.. No ogólnie nie wiedziałam co to, na co to i jak się to je :D ale to taki mój mały problem :P
Przez cały dzień nie robiłam NIC! Nic! No ja nie rozumiem po co im operka. No ale dobra jak chcą wydawać pieniądze to proszę bardzo, ja im nie bronię. Jedyne co zrobilam to przeczytałam 20 str niemieckiej książki, którą czytam już chyba od ponad roku, o chłopcu, który znalal kluske na ulicy. Później natąpiła druga przygoda. Pojechałam na rower! Tak! Ja a rower! Taki z pedalami i kierownicą! Tylko jak tam się jeździ! Wszystko takie gładkie to aż się prosi! tyle tylko, że jest mnóstwo górek i takie niewyrobione nóżki jak moje mogą mieć problem. Mialy nie tylko moje nogi bo cały organizm nie wytrzymał nadmiernego i jakże niespodziewanego wysilku i zaczęło mi sie kręcić w głowie. Jakoś sobie trzeba urozmaicać życie, tak? No ale chwila relaksu i już było ganz ok.
Wieczorem przy obiedzie nie tylko już rozumiałam ZNACZNIE więcej niż wczoraj ( bo oni między sobą mówia normalnie po niemiecku tylko dla mnie się trudzą z tym ang :P) a Rana nawet powiedziala kilka zdań po ang! Byłam w szoku! Ja sama użyłam przynajmniej kilku niemieckich słówek dziś, także czekam na jutro :P Jutro moim jedynym zajęciem będzie przygotowanie jakiegoś lunchu dla młodych, nie wiem, jak skoro nic nie rozumiem z tej lodówki, ale do odważnych świat należy :P Także na dziś to już koniec opisu mojego niewykle pasjnującego i ekscytującego i pełnego wrażeń pobytu w Niemczech. Dołączam jeszcze kilka zdj i bis bald!
To widok z okna salou z największą atrakcją Alteny - zamkiem Burg Altena

Znowu salon

A tak wygląda w środku z opuszczonymi roletami (zdj domu coming soon)

I kolejne widoki
