piątek, 15 lipca 2011

Dawno mnie tu nie było, ale nic się nie dzialo, więc nie było o czym pisać. Teraz trochę się tego nagromadziło, więc zamieszczę kilka historyjek :)
Zacznę od 2. lipca, wcześniej naprawdę nic się nie działo.

2. lipca Bjorn grał koncert, więc po śniadaniu miałam trochę czasu dla siebie. Siedziałam sobie w pokoju nie zważając na nic. W pewnym momencie przyszła do mnie Rana ze słuchawką w ręku mówiąc, że to ktoś do mnie. Trochę się zdziwiłam, ale pomyślałam, że to pewnie Verena chce omówić szczególy naszego spotkania. Z resztą nikomu innemu nie dawałam nr, więc któż inny mógł to być?
Nie czekając na głos z drugiej strony zaczęłam swój radosny okrzyk: VERENA!! HOW ARE YOU!! Syszałam, że odpowiedziała coś po niemiecku, ale nie zważając na to zaczęłam do niej mówić. jednak w pewnym momencie skapnęłam się, że ona CAŁY CZAS mówi do mnie po niemiecku, co nie było do niej podobne. Zaczęłam więc słuchać, tego co ona mówi i okazało się, że to wcale nie była Verena!!
Była to operka mieszkająca niedaleko... Mówiła do mnie, a ja się zastanawiałam na jakiej stronie pisałam, że jestem operką i mieszkam w Altenie.. Nie miałam pojęcia.. A tym bardziej skąd ona ma mój nr telefonu i skąd ona mnie zna?! Okazało się, że Gula, bo tak ma na imię, znała sie z ich poprzednią operką i stąd miała ich nr. Spotkałyśmy się następnego dnia i od tego czasu jexdzimy sobie razem do innych miasteczek :)

Historia nr 2 :)
Pewna osoba (tak Honor to Ty xd) powiedziała mi o jednym sklepie, w którym mają fajne promocje. Poszukałam go na mapie i okazało się, że on jest również w Altenie. Do tej pory nie miałam czasu tam iść, ale dokładnie 5 lipca znalazłam go trochę :P Miałam wskazowki, jak tam dotrzeć zapisane w notesie. szłam sobie spokojnie chodniczkiem (dobrze, że tu wszędzie są chodniki!) ludzie sie na mnie tylko trochę dziwnie patrzyli ale co tam :P stałam sobie na światłach
mniejsza że ten guzik żeby się zielone właczyło się wg nie wciskał, nie wiem, może tam było napisane dotknij, ale nie zrozumiałam po niemiecku xd
no i w pewnym momencie przyjechał koleś na rowerze, stał z drugiej str ulicy, ale sobie zaraz przejechał na czerwonym
mi już głupio bo stoje jak ten debil, patrzę a on leży przede mną xd
no to ja od razu czy wszystko ok, on że tak, że spoko, ale że te światła nie działają, że wczoraj nie działały i w tym momenci się zapaliło zielone xd
no i idę dalej, widzę Lidl z lewej str, a na mapie Netto było blisko Lidla, tylko że między mną a Lidlem były tory i nie było jak przejść. Znaczy był jakiś most ale ja nie widziałam na niego wejścia :D
z prawej str natomiast były same domki, więc stwierdziłam, że to nie moze być tam.Przeszłam sie kawałek, ale zaraz wróciła
chciałam rzejść na drugą str torów i szukałam jakiegoś wejścia na ten most.
znalazłam jakiś chodnik na górę (bo to teren górzysty i oni mają dużo taki dróżek że sie musisz praktycznie wspinać)
no i idę sobie idę i angle znalazłam jakąś ścieżkę przez las
zastanawiałam się chwilę czy mam dalej iść tym chodnikiem czy może wejść na ścieżkę i wkońcu wybrałam ścieżkę
znalazłam wg taki śliczny strumyczek, chyba nawet źródło to było, mam zdj :D

idę sobie idę, a to wg nie była taka zwykła ścieżka, tam było w sumie całkiem niebezpiecznie
bo szłam po zboczy takim stromym sporo, w dole była rzeka, z prawej miałam górę :D
no ale idę, idę i szukam wzrokiem Netto po drugiej stronie rzeki
i tu zrobiłam błąd bo spojrzałam w dół, na rzekę, a było stromo a ja mam lęk wysokości!
lekka panika, ale zaraz się opanowałam
nie wiem ile szłam tą ścieżką, później się okazało, że to była nieźle dłua droga
miałam wg japonki więc wygodnie też nie było
3 razy musiałam sobie pomagać rękami bo inaczej bym spadła :D
byłam juz tak mega zmęczona ale nagle zobaczyłam jakąs kobietę i od razu poczułam sie lepiej, przyspieszyłam kroku - tam była cywilizacja!
chciałam tylko znaleźć most na drugą str rzeki i wrócić do domu juz miałam to Netto w dupie :D
ZNALAZŁAM! Byłam tak mega szczęśliwa, że sobie nie wyobrażasz
do domu miałam już prostą drogę, więc spoko, trafiłam
i wiesz, co się okazało? że Netto było właśnie tam z prawej str, gdzie te domki, tylko trochę dalej i go nie było widać.
A wg po drodze znalazłam budkę z papierosami. Samoobsługa xd widziałam jeszcze jedna taką w Luedenscheid, czyli to tutaj chyba normalne

Ale przynajmniej była ślicza pogoda, co pokazują już ostatnie zdj z tej pięknej wycieczki :D



Następnego dnia pojechałam do tego Netto autobusem. Dostałam kasę na bilet i wio! Myślałam, że to tylko niemieckie autobusu, ale najwyraźniej taki system obowiązuje w większości zachodnich krajów, a nawet w Polsce (podobno w Piotrkowie Tryb.). W każdym razie musiałam wejść drzwiami od kierowcy, żeby kupić bilet. Okazało się, że tutaj każdy wchodzi drzwiami od kierowcy i od raz pokazuje mu swój bilet. Wysiada się drugimi drzwiami. Bardzo porządnie moim zdaniem. A ja, że byłam z siebie taka dumna, że jadę sama niemieckim autobusem to przez cały dzień mi się śmiać chciało. Mam również kilka zdjęć :D

To jest Netto :P

Tak wygląda rozkład jazdy :P Po tygodniu się dowiedziałam, że to się na dodatek kręci a ja chodziłam wokół tego słupa jak głupia xd

To jest akurat jeden z gorszych przystanków, bo nic tam nie ma, ale przynajmniej widać te kosze, o których pisałam. Recykling przede wszystkim!

I ze specjalną dedykacją! Mam nadzieję, że widać tę magiczną cenę beczki piwa - 6,66 Euro :D


To już ostatnia historia. Mam jeszcze taki bonus, bo teraz są mistrzostwa świata w piłce nożnej kobiet i Niemcy jak zwykle świrują


A z Gulą w Luedenscheid znalazłam dwa polskie sklepy!



A teraz jadę na weekend do Dinslaken spotkać sie z Vereną i innymi! Tschuss!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz